niedziela, 6 stycznia 2013

poniedziałek, 26 listopada 2012

Kontrola w Wyższej Szkole Handlu i Finansów Międzynarodowych im. Fryderyka Skarbka...

W BIP-ie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego można znaleźć raport z 8 marca br. z kontroli Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych im. Fryderyka Skarbka w Warszawie w zakresie zgodności działania organów uczelni z przepisami prawa, statutem oraz uzyskanymi uprawnieniami, a także z treścią uzyskanego pozwolenia na działalność. Ciekawa lektura...

Doskonalenie efektów kształcenia - druga strona medalu...

Pisząc post o nagrodzonych kierunkach studiów uświadomiłem sobie coś jeszcze. Otóż kierunki zostały nagrodzone za doskonalenie efektów kształcenia. Tylko, że Minister Kudrycka znowelizowała rozporządzenie w sprawie efektów kształcenia z dnia 5 października 2011 r. w sprawie warunków prowadzenia studiów na określonym kierunku i poziomie kształcenia (Dz. U. 2011 Nr 243, poz. 1445 z późn. zm.) na miesiąc przed rozpoczęciem roku akademickiego 2012/2013. Zrobiła to rozporządzeniem z 23 sierpnia ogłoszonym w expresowym tempie już 30 sierpnia (Dz. U. 2012, poz. 983). Dopiero w noweli wprowadzono procedurę "doskonalenia efektów kształcenia" i podniesiono próg dopuszczalnej zmiany programu kształcenia z 30 % punktów ECTS do 50 % - zmiana diametralna! oznaczająca, że pod KRK można bezkarnie wywalić połowę planu studiów! i to w środku cyklu kształcenia zmieniając efekty kształcenia! czyli nagle okazało się, że można dokonać w KRK czegoś, co wcześniej było niedopuszczalne i to nie narażając się na kontrolę "paki" z mocy par. 7 ust. 4 rozporządzenia w pierwotnym brzmieniu. Ten kto o tym wiedział (a przecież i Minister i podsekretarz stanu mają własne uczelnie), ten mógł się "udoskonalić", a reszta?

Milion złotych za najlepsze programy studiów...

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło wyniki konkursu na najlepsze kierunki, z których każdy ma dostać milion złotych, o czym można przeczytać w tabelce. Jest to osobliwa mozaika. Najciekawsze jest to, jak owe najlepsze kierunki zostały sprofilowane. Minister z dumą napisała, że "Zwycięskie uczelnie i wydziały przygotowywały nowe programy studiów w oparciu o tzw. Krajowe Ramy Kwalifikacji. To w związku z KRK zaczęto w uczelniach poważnie myśleć nie tylko o tym, czego uczyć, ale też jak uczyć, by osiągnąć najlepsze efekty." Jednocześnie Minister Kudrycka propaguje te kierunki pod hasłem "Wybierzcie studia przyszłości." Owe profilowanie, tj. wybór między profilem praktycznym a ogólnoakademickim odbywa się bez ładu i składu. W uczelni, gdzie pracuję Polska Komisja Akredytacyjna skrytykowała nas za próbę wyboru profilu praktycznego dla kierunku technicznego tłumacząc, że profil ten jest przeznaczony dla państwowych szkół zawodowych, że praktyki semestralne, że wykładowcy muszą być zatrudnieni w przemyśle itp. A tu w tabelce proszę jakie kwiatki:  na I miejscu pedagogika Dolnośląskiej Szkoły Wyższej - profil praktyczny i milion złotych nagrody. Górnictwo i geologia AGH - profil ogólnoakademicki i milion złotych. Najlepszy jest UJ: informacja naukowa i bibliotekoznawstwo - jaki profil? praktyczny! bo przecież informacja naukowa wcale teoretyczna nie jest. Tak oto chyba można być teoretycznym górnikiem oraz praktycznym informatologiem i za każdym razem dostać milion nagrody. Wrażenie subiektywne jest takie, że profil nie ma żadnego znaczenia w tej wymyślonej reformie szkolnictwa wyższego tylko nastawienie PKA i Ministerstwa do danej uczelni. Przynajmniej teraz wiadomo, które uczelnie niepubliczne cieszą się przychylnością władz oraz mają fachowe siły robocze skłonne do wypełniania wniosków konkursowych.

Przeklęte pieczątkowanie ciąg dalszy...

Zbieranie pieczątek na biletach abonamentowych doprowadza mnie do białej gorączki. W czwartek rano w kasie IC w Lublinie na Dworcu Głównym chciałem dostać pieczątki następujące: 1) na bilecie abonamentowym (ściślej: RegioPiątce na "regio", która nie obejmuje - jak się okazało w zeszłą sobotę pociągów Interregio oraz Expressregio; a w sobotę rano do Dęblina nie ma "regio" tylko właśnie "interregio", czyli mogę sobie na mojej RegioPiątce jeździć do Dęblina osobowym w każde dni oprócz sobót - SUPER, bo Interregio od Regio różni się... hałasem i prędkością jazdy - to jest ta sama osobówka co zawsze tylko w sobotę nie zatrzymuje się na zwykłych przystankach a tylko w Nałęczowie, Puławach i Dęblinie, Pilawę pominąwszy) Przewozów Regionalnych na osobowy z Lublina do Dęblina o 5.25 i z Dęblina do Lublina o 18.29. Następnie: na bilecie abonamentowym Kolei Mazowieckich pieczątkę z Dęblina do Miedzeszyna o 7.35 i potem z Miedzeszyna do Dęblina na 16.20. Czyli łącznie cztery pieczątki. Problem zaczął się już z wytłumaczeniem godziny, dlaczego chcę konkretne, a nie np. 7.00, czy 16.00. Chcę, potem się muszę tłumaczyć konduktorowi, że mam na pieczątce inną godzinę niż godzina odjazdu pociągu, więc chcę i koniec. Potem powstał problem, że Pani w kasie nie może mi wpisać "tam" oraz "z powrotem" zgodnie z tym, jak ja faktycznie jeżdżę, czyli "tam" - do Miedzeszyna oraz "z powrotem" czyli z Miedzeszyna, ponieważ... bilet kupiony w Warszawie Śródmieście mam... (uwaga) z Miedzeszyna do Dęblina, czyli wedle biletu "tam" oznacza kierunek Miedzeszyn -> Dęblin; a "z powrotem" Dęblin -> Miedzeszyn. I nie ma żadnego znaczenia to, w którą stronę faktycznie jadę. Ok, wyśmiałem złośliwie Panią w kasie i wziąłem te pieczątki tak, jak chciała ona. Dodałem przy tym zły, że tak naprawdę to ja nie wiem, po jaką cholerę zbieram te przeklęte pieczątki skoro NIGDY w osobowym Kolei Mazowieckich ŻADEN konduktor mi nie skasował mi biletu abonamentowego (a kupiłem go 4 października), więc po co cały ten CYRK? Kiedyś zrobię eksperyment i pokażę konduktorowi Kolei Mazowieckich RegioPiątkę - ciekawe czy się w ogóle zorientuje.

Więc wsiadłem do pociągu osobowego do Dęblina o 5.25 na dworcu w Lublinie. Dałem konduktorowi sprawdzającemu bilety mój bilet abonamentowy Przewozów Regionalnych (pardon: RegioPiątkę), pokazałem mu palcem która pieczątka jest która, a ten długo dumając nad biletem, poobracał go we wszystkie strony (co on czytać nie umie???) i zamiast mi skasować pieczątkę "tam" o 5.25, skasował mi pieczątkę "z powrotem" o 18.29. Mało na niego nie nawrzeszczałem...

Jak wracałem na źle opieczątkowej "REGIOPiątce", to w pociągu relacji Terespol - Chełm przez Lublin konduktor nawet do mnie nie zajrzał. Czy skasował mój źle skasowany, dobrze opieczątkowany bilet abonamentowy? NIE, więc zapytam ponownie: PO CO CAŁY TEN CYRK?